Tajne spotkania PGE w Choczewie - NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE

Idź do spisu treści

Menu główne:

Tajne spotkania PGE w Choczewie

AKTUALNOŚCI > Rok 2013 > Lipiec 2013

Tajne spotkania PGE w Choczewie w cieniu protestów dla budowy elektrowni jądrowej
Przeciwnicy budowy elektrowni jądrowej dyskryminowani !


Dlaczego tajne?

- Bo dzień wcześniej wójt gminy Choczewo w rozmowie z przeciwnikami atomówki luźno wspominał o prawdopodobnym spotkaniu z wójtem gminy Gniewino i być może ktoś z PGE…
- Bo informacja o spotkaniu nie była podana do publicznej wiadomości na stronie Urzędu Gminy Choczewo www.choczewo.com.pl ani na tablicach ogłoszeń.
- Bo zaproszenia indywidualne dla kilku przedstawicieli Lubiatowa i Kopalina (w tym głównie instytucjonalnych) były przekazane telefonicznie dzień wcześniej a ci instytucjonalni zapytani o spotkanie niekiedy wręcz unikali jednoznacznych odpowiedzi bądź nie udzielali odpowiedzi na zadane pytanie.
- Bo zaproszeni indywidualnie „przeciwnicy” atomu nie wiedzieli, że wybrano tylko kilka osób według nieznanego „klucza”.
- Bo wójt Gminy Choczewo
mimo wyraźnej prośby odmówił uczestnictwa w spotkaniu członkom Komitetu Obywatelskiemu „NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE gmina CHOCZEWO”  i Przedstawicielowi Stowarzyszenia Ekologiczno-Turystycznego „Lubiatowska Wydma”.
- Bo nie poinformowano właścicieli nieruchomości przylegających do obszaru objętego Decyzją Wojewody ani osób aktywnie sprzeciwiających się atomówce przez ostatni rok czasu.
- Bo Wójt Gminy Choczewo do ostatniej chwili nie poinformował, że prezes PGE EJ1 Aleksander Grad przyjedzie na spotkanie, pomimo że o tym było wiadomo już kilka dni wcześniej.

Panie Prezesie, Panie Wójcie czy to spotkanie będzie zaliczone do KONSULTACJI SPOŁECZNYCH ?

Dlatego też DYSKRYMINOWANI w ten sposób przeciwnicy budowy elektrowni jądrowej w Lubiatowie (tzw. „lokalizacja Choczewo”)  już godzinę przed spotkaniem czekali na przybycie prezesa PGE z banerami antyatomowymi, symbolami sprzeciwu i rozdawali ulotki informacyjne przechodniom.
Przybyłemu z opóźnieniem prezesowi PGE EJ1  Aleksandrowi Gradowi wręczono ulotkę informacyjną ze słowami "domagamy się prawdziwego dialogu", " nie możemy uczestniczyć w spotkaniu".

Natomiast, ku naszemu zdziwieniu, w Dzienniku Bałtyckim z dnia 5 sierpnia 2013 (Rozmawiali o atomówce) czytamy: „Gości spotkania interesowało przede wszystkim to, jak badania wpłyną na życie mieszkańców … Właścicieli działek interesowała kwestia wypłaty odszkodowań za grunty… Obecni na spotkaniu przeciwnicy budowy atomówki…”.
Panie Wójcie, Panie Prezesie
dlaczego nie informujecie należycie wszystkich zainteresowanych  mieszkańców, dlaczego spotkania w Gniewinie i Choczewie są utajniane, dlaczego pomijacie  w spotkaniach tych przeciwników budowy elektrowni jądrowej, którzy są zaprawieni w „bojach” prawnych, znają wasze standardowe odpowiedzi i nie dadzą się zwieść byle wypowiedzią, zaś zapraszacie na spotkanie przez was wytypowanych „przeciwników”?
Dlaczego spłycacie problematykę do odszkodowań a pomijacie podnoszone przez Komitet , Stowarzyszenie, mieszkańców i właścicieli nieruchomości kwestie ochrony przyrody, w tym chronionych przepisami Unii Europejskiej obszarów NATURA 2000. Jest to jedyny w Powiecie Wejherowskim dostęp do morza, plaż, czystej przyrody. Dlaczego chcecie budować „nowe” na zgliszczach poprzednich inwestycji. Nikt nie jedzie wypoczywać do Bełchatowa w cieniu ciężkiego przemysłu.
Wydaje się nam, że prezes PGE EJ1 winien być fachowcem w tej tematyce. Jeżeli więc w sprawie odszkodowań za grunty mówi „bazując na przykładach z całego świata, na tym etapie nie mogę obiektywnie odpowiedzieć na pytania w tej sprawie”
to rozumiemy, że po półtora roku działań PGE pozostaje nadal na stanowisku jak w Mikołajki 6 grudnia 2011 NIE BĘDZIE ODSZKODOWAŃ dla właścicieli nieruchomości.  Pytanie których  właścicieli ? Wydaje się, że wszystkich, których dla wyższych celów państwowych wywłaszczy się… pod drogi dojazdowe, drogi ewakuacyjne, energetyczne linie przesyłowe, stacje transformatorowe, PTZ i inne potrzeby inwestycji.
Dlaczego stratni? Bo wykupi się nieruchomości (ziemię, domy) jak w podobnych przypadkach innych „spec-ustaw”
PO CENIE WOLNORYNKOWEJ. Czyli po cenie obowiązującej w momencie wykupu w najbliższej okolicy. Policzmy więc. Cena za metr ziemi w Lubiatowie przed ogłoszeniem Decyzji Wojewody wynosiła tyle co w innych miejscowościach wzdłuż wybrzeża polskiego. Teraz, po dwóch latach,  w Lubiatowie cena spadła już do 18 procent pierwotnej wartości i chętnych na zakup brak. W pozostałych rejonach wzdłuż wybrzeża polskiego ceny bez zmian. Za ile nastąpi wykup nieruchomości za kolejne 3 lata? Za 5 procent? BARDZO PRAWDOPODOBNE.
Dlaczego „spec-ustawy” nie ustalają wykupu PO CENIE ODTWORZENIOWEJ? To wydawałoby się uczciwe postępowanie władzy względem swoich obywateli / wyborców. A może by tak po cenie odtworzeniowej plus 20 procent za traumę? Przecież na tej zasadzie „zły system komunistyczny” wysiedlił mieszkańców przyszłego Jeziora Żarnowieckiego i wybudował im wieś Odargowo !

Źródło:
Dziennik Bałtycki, Rozmawiali o atomówce, str. 5, 5 sierpnia 2013
Zdjęcia własne.

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego