Sudety biją na alarm - NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE

Idź do spisu treści

Menu główne:

Sudety biją na alarm

Sudety biją na alarm.     


Szklarska Poręba, Karpacz, Świeradów Zdrój i inne kurorty są teraz zagrożone budową nowych kopalni uranu. Tym bardziej, że obecnie takie złoża eksploatuje się przez wtłaczanie pod ziemię stężonego kwasu siarkowego i cyjanku potasu - dla wypłukania złota.



Osiedliliśmy się w Górach Izerskich bo to jeden z najpiękniejszych regionów Polski. Przed wojną była to Perła Europy – dla letników z Wrocławia, Poznania, Szczecina, Berlina i Pragi,  Karkonosze i Góry Izerskie to najbliżej położone góry. Przyjeżdżali tu również turyści z Węgier i Austrii. W naszym Euroregionie również obecnie turystyka jest wiodącą gałęzią gospodarki. Według statystyk Karkonoski Park Narodowy odwiedza corocznie ok 2 mln turystów. Według statystyk Karkonoski Park Narodowy odwiedza corocznie ok. 2 mln turystów. Kotlinę Jeleniogórską 5 mln. - odwiedzając malownicze podgórskie pensjonaty, uzdrowiska i unikatową Dolinę Pałaców i Ogrodów, która obecnie stara się o wpisanie na listę dziedzictwa kulturowego Unesco. W samej gminie Stara Kamienica w której mieszkamy tysiące hektarów pokryte jest przez obszary Natura 2000.
I właśnie takie miejsca znalazły się w polu zainteresowania rządu, który w ramach wdrażania polskiego programu atomowego postanowił poszukiwać i badać polskie złoża uranu dla możliwości ich przyszłego wydobycia. W całych Sudetach wg zleconego przez Ministerstwo Środowiska opracowania występują 92 „interesujące” złoża tego promieniotwórczego pierwiastka!
Z końcem 2011 pojawił się w Sudetach Australijski inwestor, zostały uruchomione procedury zmierzające do uzyskania koncesji na badanie i rozpoznawanie złóż uranu w czterech lokalizacjach w miejscowościach nieopodal Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby, Karpacza, Kudowy Zdrój, Wambierzyc, Lubomierza, Jedliny Zdrój. Od niepamiętnych czasów ludzie przyjeżdżali tu na wypoczynek, teraz inny „interes społeczny” sprawia, że po latach rozwijania turystyki - Sudety stać się mają uranowym zapleczem polskich elektrowni atomowych.
         Bezkrytyczna zgoda rządu na wdrożenie procesu koncesyjnego już teraz odstrasza inwestorów branży turystycznej. Kto chciałby inwestować niepewny przyszłości? Kto przyjedzie na wypoczynek wiedząc, że nieopodal wydobywany jest uran?  Planowane – bardzo inwazyjne i szczegółowe rozpoznanie złoża nakłada na gminy obowiązek wpisania go do Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego i bezpowrotnie blokuje wszelkie inwestycje na tym terenie. Taka sytuacja to katastrofa dla planów rozbudowy bazy turystycznej.
Ludzie chcą rozwoju turystyki, chcą żyć i mają do tego prawo. Nikt nie wierzy w bezpieczne wydobycie, żadna firma ubezpieczeniowa nie ubezpiecza od ryzyka skażenia radioaktywnego.

Planując „świetlaną” uranową przyszłość w zaciszu gabinetów wygodnie zapomina się o ponurej przeszłości. Nie pamiętacie o dziedzictwie pozostawionym przez Sowietów? Wydobycie  uranu prowadzone na potrzeby wyścigu zbrojeń w latach 60- tych jest powodem podwyższonej emisji radonu i radiacji wody w studniach sięgającej w okolicach wciąż nie zabezpieczonych hałd i sztolni np. w Radoniowie do 2000 Bq/l. Już 200 Bq/l jest niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi. W Radoniowie i Kopańcu większość zgonów wśród ludzi mieszkających w pobliżu hałd jest spowodowana przez raka płuc. Jak dowiedzieliśmy się od miejscowego księdza w tych okolicach na kilkanaście pogrzebów tylko kilka jest z innego powodu niż rak  (w innych okolicach jest odwrotnie). Oficjalna statystyka jest niedostępna – taką mamy demokrację! W sąsiadującym regionie w Niemczech  w Wismut w skutek wydobywania uranu ucierpiało ponad 100 tys. osób.
Po drugiej stronie granicy w Czechach rząd wyasygnował miliardowe kwoty na rekultywacje terenów w okolicach pobliskiego Liberca skażonych wydobyciem uranu metodą ługowania. Jak pokazują liczne przykłady opisane na www.wise-uranium.org ostatecznie to zawsze podatnicy ponoszą koszty rekultywacji po kopalniach uranu, niezmiennie dużo wyższe niż wszystkie zyski z ich eksploatacji. Zazwyczaj firmy wydobywcze bankrutują z premedytacją unikając ponoszenia kosztów rekultywacji i odszkodowań.
Procesy administracyjne.




Nic dziwnego, że firma European Resources Polska sp. z o.o.  - powiązana z firmą wydobywającą uran i złoto w Australii - zainteresowana rozpoznawaniem Sudeckich złóż zgłosiła jedynie 5 tys. PLN kapitału zakładowego. Wniosek o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach  rozpoznania złoża polimetalicznego uranu w Gminie Stara Kamienica obejmuje 21 km kw. (20% obszaru gminy), w Gminie Walim 15 km kw, podobnie w gminach Radków i Lubomierz. Pojawianie się wniosków koncesyjnych można śledzić na stronie Ministerstwa Środowiska.
W dzisiejszych czasach jednym z etapów rozpoznawania złoża jest tworzenie tzw „podziemnego laboratorium chemicznego” - wtłaczanie do górotwory stężonego kwasu siarkowego i innych niebezpiecznych dla życia chemikaliów, po to aby już na tym etapie badań określić najskuteczniejszy sposób jego wydobycia. W ten sposób duża część uranu może zostać wydobyta już na etapie samych badań.
W toczących się postępowaniach Wrocławski Sanepid bezkrytycznie
pozytywnie opiniuje złożone projekty. Opinia jest pozytywna  pomimo braku zaplanowania monitoringu ujęć wody i emisji powodującego raka płuc radonu (gazu radioaktywnego wydobywającego się ze złoża uranu w nieobliczalnych ilościach w konsekwencji naruszenia struktur geologicznych). Opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu  jest również pozytywna pomimo kolizji tych inwestycji z obszarami Natura 2000 i innymi obszarami chronionymi i bytowaniem chronionych gatunków zwierząt i roślin, oraz braku zabezpieczenia środków na konieczną rekultywację.  RDOŚ nie dostrzegł również ewidentnego kłamstwa w oświadczeniu inwestora o braku konfliktów społecznych w tej sprawie - pomimo przesłania ponad 4 tys. podpisów pod protestem społecznym z wyczerpującą argumentacją Społecznego Komitetu Protestacyjnego i protestu Jeleniogórskiego Koła Zielonych – oba pisma pozostają bez merytorycznej odpowiedzi. Co gorsza obecnie ten sam RDOŚ blokuje wszelkie inne inwestycje na terenach koncesyjnych wykazując karygodną stronniczość i podległość rządowemu projektowi.
W tej chwili jedyna gmina, która odważyła się na wydanie negatywnej decyzji środowiskowej jest Stara Kamienica i o utrzymanie swojej decyzji walczy z inwestorem w Samorządowym Kolegium Odwoławczym.
Na prawach strony w tym postępowaniu administracyjnym występuje Klub Gaja. Powstała i rozwija się Koalicja Przeciw Kopalniom Uranu w Sudetach. Zobacz: http//uranstop.blogspot.com i www.uranstop.pl
Zielonych w tym regionie można policzyć na palcach jednej ręki. Koncentrują się na działaniach komplementarnych – ze świadomością  nieuchronności eskalacji dyskredytowania dobrego imienia Zielonych jako politycznej konkurencji. To w czym wszyscy możemy pomóc, to nagłośnienie tego zagrożenia i nieustanny monitoring zmian w prawie geologicznym.
Według opracowania Konsultant WS Atkins postulowane jest „aby dla niektórych kopalin jak uran, tor czy gaz łupkowy zrobić w przepisach planistyczno - środowiskowych 'szybką ścieżkę' ”
Jeśli powstałaby polska elektrownia atomowa to zapewne trudniej byłoby bronić zrównoważonego rozwoju również w naszym regionie. Zapotrzebowanie w strategiczny surowiec energetyczny dla rządu niestety więcej znaczy niż dobro ludzi w odległych wioskach – Polski Program Atomowy powinien upaść również ze względu na zagrożenie dewastacją Sudetów, wysiedleniami, nieuchronną w takiej sytuacji utratą zdrowia i życia ludzi. Nawet jeśli nie powstanie elektrownia - uran może być wydobywany – na eksport zapewne do Francji i Rosji, które licząc się ze wzrostem cen w związku z zamykaniem komercyjnych kopalni (globalny odwrót od niebezpiecznej i nieekonomicznej energetyki atomowej) już teraz przygotowują grunt do eksploatacji polskiego politycznego ciemnogrodu


zatruta studnia

Koncesje na rozpoznanie złóż polimetalicznych o którą stara się również w kilku lokalizacjach KGHM pozwalają na wydobycie do 13% surowca (przy zawyżonej prognozie lub niedostatecznej kontroli zapewne dużo więcej). W trakcie takiego rozpoznawania wpompowuje się w złoże stężone chemikalia testując najbardziej opłacalne metody rozpuszczenia surowca. Uzgodnienia kolejnych odwiertów stają się już tylko formalnością – następuje faktyczne eksploatowanie złoża ze wszystkimi konsekwencjami. Jak pokazują liczne przykłady zawsze następuje przedostawanie się stężonych chemikaliów do wód gruntowych, do strumieni i zatrucie dużych, nieporównywalnie większych niż sam obszar wydobywczy obszarów ziemi. Woda w studniach z czasem zamienia się w śmierdzącą bryje. Ujęcia wody są zamykane. Konieczne staje się przywożenie lub doprowadzenie wody z odległych ujęć.  Radon wydobywający się z pod ziemi jest cichy jak śmierć – bezwonny, niewidzialny, wykrywalny jedynie laboratoryjną próbą. Skażenie wód też nie następuje od razu i w jednakowym nasileniu. Zdarza się, że ludzie i zwierzęta latami nieświadomie piją skażoną chemicznie i radioaktywnie wodę zanim nastąpią nieodwracalne zmiany chorobowe. Ileż musi być ignorancji i pogardy w ludziach forsujących taką potworność? Czy oprócz białego chleba, taniego wina i niewyszukanych igrzysk rząd Donalda T. stać na jakieś pozytywne energie? Skoro bilans ekonomiczny takiej inwestycji jest po rekultywacji ujemny to jakiż inny może być powód jej wdrażania niż korupcja, prywata nakierowana na własne, krótkoterminowe zyski, wulgarne, materialistyczne ignorowanie praw przyrody. Czy możemy się na to zgodzić?
Góry Izerskie to nasza mała ojczyzna. Musimy ją chronić bo jest dobrem wspólnym, dla nas wszystkich, dla naszych gości i dla przyszłych pokoleń, dla dzieci. Zamiast energetyki atomowej i eksportu surowców chcemy rozwijać rozproszone, odnawialne źródła energii i zwiększać efektywność energetyczną. W naszych górach są świetne warunki do budowy małych elektrowni  wodnych, są gorące źródła geotermalne, tereny nadające się do produkcji biomasy – ogromne połacie lasów i pól z których nikt nie chce nawet za darmo zebrać skoszonego siana – surowca do biogazowni. To więcej miejsc pracy i więcej szczęścia narodowego brutto.  
Zapraszamy więc do odwiedzenia naszych Gór teraz i po wygranej kampanii antyatomowej – tym bardziej. Zapraszam do budowania struktur Zielonych – aby kolejne poronione pomysły nie wychodziły już z gabinetów planistów, żeby politycy musieli się liczyć z Zieloną racją stanu.



Jerzy Niczyporuk
mailto: urick8@yahoo.com
tel. +48 664 09 29 22

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego