Zamiast „skażenie promieniotwórcze” - mówimy „ślady w środowisku”. - NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE

Idź do spisu treści

Menu główne:

Zamiast „skażenie promieniotwórcze” - mówimy „ślady w środowisku”.

AKTUALNOŚCI > Rok 2012 > Wrzesień 2012

Gra słów: Zamiast „skażenie promieniotwórcze” - mówimy „ślady w środowisku”.  To to samo, ale inaczej brzmi !  Rzecznik prasowy mówi, a pracownicy firmy mają milczeć.

Zakłady w La Hague mają również własne laboratorium i zespół pracowników, którzy dokonują pomiarów i kontrolują opady radioaktywne w okolicy.


Spotykamy się z kierownikiem tej placówki oraz jej rzecznikiem prasowym.


Pytanie. Czy w wyniku emisji waszych zakładów występuje skażenie pobliskiego terenu?


Kierownik: Nie, nie nazwałbym tego skażeniem. Nasze pomiary są tak dokładne, że rejestrujemy naturalną radioaktywność, a więc znajdujemy się w obszarze naturalnej radioaktywności.

Pytanie: Jeśli Pan nie mówi o skażeniu, to co to jest?


Kierownik: mmm, mmm, ja mówię, mmm, o braku jakiegoś wpływu, jest tutaj, mmm…,
powinniśmy lepiej o tym nie mówić!

Rzecznik prasowy zakładów wtrąca się do rozmowy.

Rzecznik prasowy: Postawione pytanie brzmi: Czy środowisko jest skażone, tak?

Tak!

Rzecznik prasowy: Nie, ono nie jest skażone.

Kierownik: Nie, ono nie jest skażone.

Rzecznik prasowy: Ono nie jest skażone, są to tylko ślady w środowisku, ale nie ma żadnego skażenia!

Zakłopotanie obu przedstawicieli AREVA jest zrozumiałe. Od początku istnienia zakładów ograniczono pracownikom swobodę wypowiadania się. Musieliby przyznać, że ich zakłady emitują w środowisko odpady, ale bez użycia słowa kontaminacja: To są tylko ślady!
======
My wiemy, że odpady radioaktywne można znaleźć w środowisku. Jednak przedstawiciele sektora atomowego mówią, że to nie jest niebezpieczne, że od strony ich wartości nie stwarzają one zagrożenia dla zdrowia.

Jeśli Areva mówi, że leżymy poniżej tych wartości, to należałoby zapytać, czy wartości te są właściwe? Problem jest taki, że wartości te nie są wartościami właściwymi. Wartości te bazują na modelu Hiroshima-Nagassaki, gdzie ludzie byli poddani bardzo intensywnemu promieniowaniu, ale od zewnątrz i względnie krótko. W La Hague nie ma to z tym nic wspólnego. Ludzie, którzy tam mieszkają, jedzą i wdychają ciągle, permanentnie lekko skażone pożywienie i powietrze na niskim poziomie. Nazywamy to chroniczną wewnętrzną kontaminacją niską dozą, to jest zupełnie inny model. To widzieliśmy dobrze przypadku  Czernobyla. Naukowcy posługując się modelem Hiroshima- Nagassaki stwierdzili, że po Czernobylu nie będzie wzrostu zachorowań na raka. Po 5 latach przyznali, że wśród małych dzieci miała miejsce epidemia zachorowań na raka tarczycy i musieli przyznać, że ten model był modelem złym. Również wokół elektrowni jądrowych nie stosuje się modelu reprezentatywnego. Wokół La Hague mamy do czynienia z kontaminacją w środowisku i z pewnością ma to wpływ na zdrowie mieszkańców, dlatego absurdem jest stosowanie takiego modelu i wyliczanie ile osób w okolicy zachoruje w przyszłości na raka. Jeśli się jest poddany lekkiemu promieniowaniu, automatycznie zwiększa się ryzyko zachorowania na raka. Fakt ten potwierdziły nie tylko organizacje ochrony środowiska, ale także Międzynarodowa Komisja Ochrony przed Promieniowaniem (International Commission on Radiological Protection)

Komisja ta po analizie różnych badań, wyszła z założenia, że najbardziej realnym tutaj modelem jest model ryzyka bez najniższej wartości granicznej. Inaczej mówiąc, nawet najmniejsza doza promieniowania podnosi ryzyko zachorowania na raka i jest to najbardziej realny model.


Więcej na filmie od 54:19 do 58:00



 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego