Lokalizacja EJ w GM Choczewo cz. I - NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE

Idź do spisu treści

Menu główne:

Lokalizacja EJ w GM Choczewo cz. I

Environment Protection Program

ADAM SZYMAŃSKI
Kierzkowo 22A, 84-210 Choczewo


Poland
adi_epp@wp.pl
adi_epp@yahoo.pl


Lokalizacja
Elektrowni Jądrowej
W Gminie Choczewo


Sprawozdanie
Z

„KAMPANII INFORMACYJNEJ”

„Świadomie O Atomie”
Prowadzonej Przez
Polską Grupę Energetyczną


1.  Wprowadzenie
  Lokalizacja „pierwszej” polskiej Elektrowni Jądrowej (EJ) na terenie Gminy Choczewo, z wielu względów, nie jest pomysłem sensownym. Tego typu inwestycję należy rozpatrywać formalnie jako tzw. System Złożony  (SZ). System taki funkcjonuje zgodnie z założeniami projektowymi tylko wtedy, kiedy jego najdrobniejsze „ogniwo” pracuje prawidłowo. Jako dwa najsmutniejsze przykłady wyżej wspomnianego rozumowania można przytoczyć: amerykański program lotów promów kosmicznych  i elektrownię jądrową w Fukushimie. W pierwszym przypadku zlekceważono charakterystykę materiałową uszczelki, a w drugim przypadku nie przeprowadzono  prawidłowych  symulacji  komputerowych  tzw.  fali  tsunami.  W  obu
przypadkach matematyka stosowana dostarcza odpowiednich modeli formalnych. Niestety, najważniejszą charakterystyką SZ jest tzw. Problem Kalkulowanego Ryzyka (PKR). Jest to graniczne ryzyko jakie twórca SZ jest gotowy ponieść finansowo i fizycznie w przypadku katastrofy projektowanego systemu, tzn. upadłość finansowa, choroba, kalectwo lub ewentualnie śmierć. Na podstawie modelu formalnego Granicznego Ryzyka, przedstawionego przez twórcę SZ, podejmuje się następnie decyzję, np. w formie referendum, o przystąpieniu do realizacji SZ. Jest to niezwykle istotny aspekt etyczny każdego SZ. Eksperci Polskiej Grupy
Energetycznej (PGE) wykazali (patrz  Szymański 2011),  że  tego  typu  zagadnienia  są  im całkowicie obce, co może wskazywać jednoznacznie na olbrzymie luki w ich przygotowaniu formalnym. System Złożony jakim jest budowa i eksploatacja EJ w Polsce powinien składać się z następujących elementów: model celowości inwestycji, model ekonomiczno-finansowy, model projektowania technicznego, model ochrony socjalnej społeczności lokalnej, model umocowania prawnego  inwestycji,  model  nadzoru  degradacji  środowiska  naturalnego,  model  realizacji techniczno-eksploatacyjnej, model ochrony fizycznej inwestycji i lokalnej społeczności oraz model nadzoru nad SZ.

   Jako akcjonariusz spółki PGE chciałbym sprawdzić, jak wygląda zarządzanie moimi zasobami. Wyniki testu są prezentowane poniżej.

2.  Lokalizacja EJ na terenie Gminy Choczewo nie jest pomysłem sensownym (przykład I)

        W  ramach  modelu  ochrony  socjalnej  społeczności  lokalnej  PGE  prowadzi  tzw.
kampanię  informacyjną,  mającą  przybliżyć -  mieszkańcom  wybranych  gmin -  problemy związane z pokojowymi zastosowaniami energii jądrowej.   Planowany koszt to około 22 mln złotych. Przykładem tej kampanii jest strona internetowa „świadomie o atomie” prowadzona przez   
PGE. Wśród wielu zakładek znajdujemy coś takiego:

„Prawdy i mity
"

Mit 1.    Awaria w Fukushimie była spowodowana awarią układów chłodzenia


Zarzut
Awaria elektrowni jądrowej w Fukushimie pokazuje, że człowiek nie jest w stanie do końca kontrolować energii  jądrowej.  Japońskie  technologie  nuklearne  były  podawane  za  wzór,  a  jednak  systemy bezpieczeństwa zawiodły i doszło do katastrofy na dużą skalę. Jeśli coś takiego zdarzyło się w Japonii, to co może się wydarzyć w skłonnej do zaniedbań Polsce?

Odpowiedź
Argumenty  przeciwko  budowie  elektrowni  jądrowej  w  Polce,  które  odwołują  się  do  tej  awarii,  wynikają  z
nieznajomości przebiegu wydarzeń w elektrowni Fukushima Dai-ichi. Wszystkie systemy bezpieczeństwa elektrowni,
zbudowanej  przed 50  laty,  zadziałały  bez  zarzutu  i  dopiero  fala  tsunami  o  niespotykanej  dotąd  wysokości
doprowadziła do kryzysu w Fukushimie.
W Japonii przy projektowaniu elektrowni jądrowych uwzględniane jest zagrożenie sejsmiczne. Pomimo że 11 marca
2011 roku wstrząsy były o 2 stopnie w skali Richtera większe, niż zakładały to plany projektowe, wszystkie reaktory
w rejonie przetrwały trzęsienie, zaś ich systemy bezpieczeństwa zareagowały prawidłowo. Natychmiast też w
reaktorach  bez  zakłóceń  włączyły  się  awaryjne  systemy  chłodzenia,  zasilane  generatorami  Diesla,  mające
stopniowo obniżać ciśnienie i temperaturę panującą w zbiorniku reaktora. Nie stwierdzono też żadnych większych
uszkodzeń   mechanicznych   samych   reaktorów,   betonowych   osłon   bezpieczeństwa   i   innych   elementów
konstrukcyjnych.

W elektrowni jądrowej Fukushima Dai-ichi 11 marca 2011 roku z sześciu reaktorów II generacji na wrzącą wodę (BWR) pracowała połowa. Pozostałe były wyłączone na czas przerwy remontowej. Pracujące reaktory w momencie trzęsienia  zostały  wyłączone,  zaś  cały  personel  elektrowni  ewakuowany.  Niestety,  w  godzinę  po  wystąpieniu wstrząsów proces wychładzania trzech reaktorów został przerwany.

Fala tsunami, o prawie sześć metrów większa niż przewidywały to  założenia projektowe, zalała
teren  całej  elektrowni,  unieruchamiając  generatory  Diesla  i  pozbawiając  ją  zasilania elektrycznego.


Niepracujące z braku  prądu  systemy chłodzące elektrowni nie mogły odbierać ciepła generowanego przez reaktory i zużyte pręty paliwowe. Doprowadziło to do przegrzania rdzeni, co w konsekwencji spowodowało eksplozję wodoru w reaktorach nr 1, 2 i 3, pożar paliwa w remontowanym reaktorze nr 4 oraz uwalnianie się do atmosfery gazowych produktów rozszczepienia. Dzięki heroicznej postawie ekipy ratunkowej i wpompowywaniu morskiej  wody  do  zagrożonych  reaktorów  do  końca  miesiąca  udało  się  opanować  sytuację.  Na  czas  akcji ratunkowej z obszaru o promieniu 10 km wokół elektrowni ewakuowanych zostało 180 tys. osób. Odległość i warunki pogodowe sprawiły, że dawki promieniowania, na jakie była narażona ludność poza 20-kilometrową strefą od elektrowni, niewiele odbiegały od naturalnego tła promieniowania.

Kryzys jądrowy w elektrowni Fukushima Dai-ichi pokazał, że elektrownie jądrowe budowane są z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Dopiero wyjątkowy splot katastrof naturalnych (największe od 140 lat trzęsienie ziemi i niespotykana dotąd fala tsunami) doprowadził do zakłócenia prawidłowego działania systemów bezpieczeństwa elektrowni liczącej sobie  50 lat.  Obecnie budowane nowoczesne reaktory III generacji, które proponowane  są  także  Polsce,  posiadają  szereg  zabezpieczeń  wykluczających  możliwość  powtórzenia  takich incydentów. Warto także zauważyć, że Polska leży na obszarze stabilnym sejsmicznie, wolnym zarówno od trzęsień ziemi, jak i fal tsunami. Budowa oraz działanie elektrowni jądrowej w Polsce będzie wiązać się z zastosowaniem najnowocześniejszych rozwiązań technicznych i najwyższych standardów bezpieczeństwa”.
                                                                                                                                                                                                  (użyto techniki: kopiuj i wklej)

A teraz komentarz do tego co zacytowałem powyżej.

          Panowie  Eksperci  PGE,  rozważacie  tutaj  Problem  Kalkulowanego  Ryzyka,  a  więc składową  modeli  celowości  inwestycji  i  projektowania  technicznego.  Ponieważ  doszło  do katastrofy, te elementy SZ, zwanego Fukushimą, okazały się najsłabsze. Wszelkie dodatkowe pseudo wyjaśnienia o tzw. splocie katastrof naturalnych są, w tym aspekcie, bez znaczenia i wskazują na podstawowe luki wiedzy formalnej, co stawia polską inwestycję dotyczącą EJ w ekstremalnie niekorzystnym świetle. Niestety, Problem Kalkulowanego Ryzyka występuje w każdym SZ, a więc również w EJ planowanej w Polsce i jeżeli Eksperci PGE nie rozumieją tego prostego faktu, to nie pozostaje Nam nic innego, tylko im podziękować. Kto sądzi, że Problem Kalkulowanego Ryzyka uda się  „załatwić” bez informowania  Społeczeństwa, np. w formiereferendum, jest naiwny lub pozbawiony podstawowych zasad moralnych.

Jako przykład Problemu Kalkulowanego Ryzyka można rozważyć model upadku meteorytu w strefie  brzegowej  w  okolicach  Lubiatowa,  a  więc  model  generacji fali  tsunami  na  Morzu Bałtyckim (patrz Massel 2010). W ciągu ostatnich kilkuset lat na Bałtyku nastąpiło kilkanaście udokumentowanych geologicznie trzęsień ziemi o stosunkowo niewielkiej sile. Co najmniej kilka z nich wywołało tsunami. Falę tsunami wywołało gwałtowne osiadanie dna morskiego, poprzedzone eksplozją uwięzionego w dnie Bałtyku metanu. Może Eksperci PGE zapytają o szczegóły Pana dr Andrzeja Piotrowskiego, kierownika szczecińskiego Zakładu Regionalnej Geologii Pomorza, Państwowego Instytutu Geologicznego. Szanowni Eksperci PGE, aby uporać się z tego typu problemami musicie sięgnąć do outsourcingu, czyli: nie umiesz, zapłać, a inni to zrobią.

                   Krótko podsumowując, należy stwierdzić, że nie wszyscy mieszkańcy Gminy Choczewo (również akcjonariusze PGE) mają ochotę pracować przez 40 lat, budując w miarę stabilną egzystencję, w przyjemnych warunkach klimatu Morza Bałtyckiego, tylko po to, aby po jakimś wyjątkowym „splocie” katastrof naturalnych stracić wszystko, łącznie z widokiem na morze i zostać zmuszonym, ze względu na promieniowanie, do opuszczenia dorobku życia - tak jak zmuszono do tego Japończyków w promieniu 20 kilometrów od Fukushimy (porównaj Rys. 4, Szymański  2011).

3.   Lokalizacja EJ na terenie Gminy Choczewo nie jest pomysłem
sensownym (przykład II)


                    W ramach  modelu realizacji  techniczno-eksploatacyjnej  przewidziana  jest  również likwidacja EJ. Eksperci PGE, na stronie internetowej „świadomie o atomie”, opisują ten problem w następujący sposób.

       „Prawdy i mity"
         Mit 8.  Demontaż elektrowni jądrowej jest niezwykle kosztowny

Zarzut
Demontaż  elektrowni  jądrowej  jest  przedsięwzięciem  niezwykle  kosztownym  i  trwającym  nawet kilkadziesiąt lat ze względu na radioaktywność reaktora. Budynek po zakończeniu produkcji prądu należy cały czas nadzorować.


Odpowiedź
Koszty demontażu i likwidacji bloku 1000 MWe ocenia się na około 353 mln euro. Aby je pokryć, elektrownia jądrowa dolicza do każdej wyprodukowanej megawatogodziny około 1 euro właśnie na ten cel. Za jej likwidację płacą de facto odbiorcy prądu. Pieniądze są odprowadzane na oddzielne konto, gdzie czekają do momentu wyłączenia   elektrowni.   Podobnie   sprawa   wygląda   w   przypadku   kosztów   unieszkodliwiania   odpadów radioaktywnych. Należy zaznaczyć, że mimo tych opłat energia elektryczna pochodząca z reakcji rozszczepiania atomu i tak jest najtańszą z możliwych. Natomiast jest prawdą, że sam demontaż potrafi trwać wiele lat, co zupełnie nie oznacza, że jest to wadą samą w sobie. Przykłady na świecie pokazują, iż taki demontaż kończy się pełną rekultywacją terenu. Można na nim zbudować nową elektrownię, podobnie jak na terenie zlikwidowanej elektrowni konwencjonalnej”.
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       (użyto techniki: kopiuj i wklej)

A teraz komentarz do tego co zacytowałem powyżej.

Szanowni Eksperci
PGE, tzw. lobby atomowe w Polsce już raz pokazało na co je stać. Wystarczy rzuci okiem na Rys. 5 prezentowany przez Szymańskiego 2011.

Prosimy o usunięcia ruiny zwanej EJ Żarnowiec w „budowie”, a potem możemy zacząć myśleć o innych rzeczach.

•   Nie chcemy czegoś takiego jak EJ Żarnowiec w „budowie” w Lubiatowie !
•   Niestety, muszę się zgodzić z Ekspertami
PGE, że likwidacja EJ Żarnowiec w „budowie” może potrwać wiele      lat, a nawet - całą wieczność.
•   Może demontaż na świecie kończy się pełną rekultywacją terenu, ale niestety nie w Żarnowcu !
•   A może tak jakiś ekspert z
PGE doliczy do kosztów nowo planowanej EJ w Lubiatowie również koszty budowy i demontażu EJ Żarnowiec w „budowie” .
•   A może tak jakiś ekspert z
PGE doliczy do kosztów nowo planowanej EJ w Lubiatowie również koszty budowy profesjonalnego składowiska odpadów radioaktywnych i wtedy rzeczywiście  zobaczymy,  czy  energia  pochodząca  z  rozczepienia  atomu  jest  tak ekstremalnie tania.

Zgadzam się z Ekspertami
PGE, że de facto za wszystko zapłacą odbiorcy prądu, czyli całe
Społeczeństwo. Jak wyliczyli Strupczewski i inni 2007 koszty wytworzenia energii elektrycznej za
pomocą EJ w Polsce są, w porównaniu z innymi dostępnymi źródłami energii, najniższe z
możliwych. Niestety Pan prof. dr inż. Andrzej Strupczewski całkowicie nie rozumie pojęcia tzw.
kosztów zewnętrznych, czyli kosztów jakie trzeba przenieść na osobę trzecią, ponieważ ani
inwestor, ani operator EJ nie są w stanie dostarczyć odpowiedniego zabezpieczenia finansowego.

                 Szanowny Panie prof. dr inż. Strupczewski, jadąc własnym samochodem musi Pan mieć opłacone OC, a w przypadku optymalnym również i AC. W   przeciwnym razie może Pan mie ć uzasadnione kłopoty z tzw. aparatem sprawiedliwości. Identyczną sytuację ma Pan w przypadku EJ planowanej w Polsce. Symulację co by było, gdyby spółka energetyczna PGE była, jako inwestor  i  operator  Polskiej  EJ,  jak  wszelkie  inne  firmy,  w  pełni  ubezpieczona  od odpowiedzialności cywilnej za potencjalne szkody jądrowe, przeprowadził instytut naukowy Versicherungsforen z Lipska. Wyliczono składkę ubezpieczeniową odpowiednią do kosztów pokrycia  ryzyka  odpowiedzialności  cywilnej  wynikającej  z  działalności  EJ.  Obliczona  dla przypadku katastrofy nuklearnej - jak w Czarnobylu - suma pokrywająca wyrządzone szkody to około 6 bilionów euro. Obliczona dla przypadku katastrofy składka przy różnych wariantach jej
zaistnienia, włączona w koszty prądu, podraża prąd od
3,96 euro za kWh, aż do 67,3 euro za kWh.

      
A jak ustosunkowują się do tego problemu polskie firmy ubezpieczeniowe (patrz portal rp.pl., Zuzanna Reda 05-05-2011).

„Zdaniem Polskiej Izby Ubezpieczeń  (PIU), polski rynek ubezpieczeniowy  nie jest przygotowany  na przyjęcie tak wysokiego zobowiązania, tym bardziej, że zakres ochrony przewiduje odpowiedzialność nie tylko za szkody materialne iosobowe, ale także za te wyrządzone w środowisku naturalnym Wątpliwości  PIU  wzbudza  również  zapis  odnośnie  określonej  w  projekcie  ustawy  szkód  jądrowych wyrządzonych w okresie trwania ochrony ubezpieczeniowej. - Awaria w elektrowni jądrowej może trwać miesiącami, a szkody będące skutkiem takiego wypadku ubezpieczeniowego mogą pojawiać się w ciągu następnych kilku lat - mówi Andrzej Maciążek*. Izba argumentuje, że w przypadku rozwijania w Polsce energetyki  jądrowej,  konieczne  jest,  by  stworzyć  odrębny  fundusz  ubezpieczeniowy  dedykowany odszkodowaniom jądrowym, a jego działalność powinna zostać objęta gwarancjami budżetu państwa.
                                                                                                                                                                 ” (użyto techniki: kopiuj i wklej)

* wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń

Jest to oczywiście jawne zaproszenie do tzw. bailoutu. To zjawisko opisuje na swoim blogu Pan Adam Duda (Prologos, Ekonomia, Polityka, Peak Oil - 10.05.2011r.), w odniesieniu do firmy japońskiej TEPCO, w następujący sposób:

„Bailout TEPCO będzie zły z dwóch względów.

Po pierwsze bailout jest zły sam w sobie, gdyż jest to nic innego jak niczym nieuzasadniony transfer bogactwa od rzeszy podatników do jednej kompani.
Po drugie bailout zaniży cenę energii elektrycznej z atomu, czyli zaburzy alokacje rynkową zasobów. Krótko mówiąc, skoro atom jest tak niebezpieczny, to niech to niebezpieczeństwo będzie wliczone w cenę prądu z atomu. Rynek potem sam wyznacza rentowność każdego biznesu. Dotowanie w ten sposób branży atomowej zakłóca te relacje i obniża koszt prądu z tego źródła.

Oczywiście,  żeby  alokacja  zasobów  była odpowiednia,  prąd  z węgla  powinien  być  obłożony  takim podatkiem,  aby  chociaż  kompensował  straty  na  zdrowiu  ludności  spowodowane  wydobywaniem  się szkodliwych pyłów z węglowych elektrowni.

Dotykamy tutaj zagadnienia kosztów zewnętrznych, a więc takich kosztów które firma nie ponosi, a przerzuca je na środowisko, czyli innych, niczego nieświadomych ludzi. Elektrownia węglowa, gdyby nie miała opłat emisyjnych, wcale by się nie przejmowała truciem atmosfery. Co by to ją obchodziło, że na śląsku znacznie więcej ludzi chorowało i umierało na raka płuc? Stąd wprowadza się ograniczenia emisyjne pyłów, a za każdy wprowadzony pierwiastek do atmosfery firma płaci opłaty, aby wyrównać straty społeczeństwu. Teoretycznie powinny te opłaty iść na służbę zdrowia, ale wiadomo.. różnie z tym jest.”
                                                                                                                                                                      (użyto techniki: kopiuj i wklej)

Krótko  podsumowując,  należy  stwierdzić,  że  nie  wszyscy  mieszkańcy  Gminy  Choczewo (również akcjonariusze PGE) mają ochotę uwierzyć w obliczenia przedstawione przez PGE lub Strupczewskiego i innich 2007.

           Proponuję, aby odpowiednie jednostki państwowe, w ramach nadzoru nad SZ, zwróciły się  do  matematyków,  jako  do  jedynej  grupy  specjalistów,  która  dysponuje  odpowiednim przygotowaniem   formalnym,   z   prośbą   o   opracowanie   obiektywnego,   opartego   na weryfikowalnych  założeniach,  modelu  celowości  inwestycji  z  uwzględnieniem  Problemu Kalkulowanego Ryzyka. Tylko wówczas będziemy mieli podstawy do twierdzenia, że wszyscy zainteresowani mówią tym samym językiem, z wykluczeniem tzw. szumu informacyjnego i tylko wówczas będziemy mogli oszacować, czy jesteśmy w stanie za coś takiego zapłacić, nie obciążając „zbytnio” przyszłych pokoleń. Niestety, publikacja Strupczewskiego i innich 2007 jest, mówiąc kolokwialnie, strasznie zaszumiona.

Ponieważ w ramach modelu ochrony socjalnej społeczności lokalnej
PGE NICZEGO nie proponuje,  zwróciłem  się  jako  mieszkaniec  Gminy Choczewo  do  Ergo  Hestia  w  Sopocie, jednego z największych ubezpieczycieli na rynku europejskim, z zapytaniem; ile może wynosić stawka ubezpieczeniowa mienia i zdrowia dla człowieka mieszkające w strefie ochronnej EJ (patrz Szymański  2011)? Od miesiąca nie ma odpowiedzi! Wnioskuję, że ani PGE, ani rynek ubezpieczeniowy  w  Polsce  nie  są  przygotowani  na  tego  typu  pytania. W ramach  modelu umocowania prawnego inwestycji należy ustosunkować się do następującej kwestii: czy PGE forsując budowę EJ w Gminie Choczewo nie narusza Praw Konstytucyjnych społeczności
lokalnej? Tego typu problemy może rozwiązać tylko referendum, gwarantowane również przez Konstytucję.

4.  Lokalizacja EJ na terenie Gminy Choczewo nie jest pomysłem
sensownym (przykład III)


Eksperci
PGE, na stronie internetowej  „świadomie o atomie”, publikują następującą
informację.

„Prawdy i mity
Mit 5. Elektrownia jądrowa wytwarza szkodliwe promieniowanie i powoduje białaczkę
Zarzut
Elektrownie jądrowe emitują promieniowanie, które nigdy nie jest do końca zbadane, oraz powodują wzrost zachorowań na białaczkę.

Odpowiedź
Przede wszystkim poziom promieniowania elektrowni jądrowej można zbadać w stu procentach i w przypadku elektrowni jądrowych jest on niski  -  0,001 milisiwerta na rok  (mSv/rok). Człowiek zaś otrzymuje  2,4 mSv/rok wskutek promieniowania naturalnego pochodzącego z ziemi, zaś z zabiegów medycznych może otrzymać  0,85 mSv/rok. W USA wkład promieniowania jonizującego z procedur medycznych jest nawet ponad dwukrotnie wyższy co do dawki niż w Polsce,coskutkuje wzrostem zdrowia społeczeństwa. Nie ma żadnych, dosłownie żadnych danych, które by pokazywały, że tak niskie dawki, jak dziesiąte czy setne części siwerta, mogłyby powodować jakiekolwiek szkodliwe skutki dla zdrowia. Istniejące doniesienia są wynikiem całkowicie fałszywej interpretacji obserwacji. Rzeczywiste przyczyny mają charakter środowiskowy, niemający nic wspólnego z promieniowaniem.

Przykładowo warto zauważyć, że skażenie radioaktywne w pobliżu elektrociepłowni węglowej, np. na Siekierkach, jest większe niż dopuszczalne normy skażenia radioaktywnego wytwarzanego przez elektrownie jądrowe.”

                                                                                                                                                                                         (użyto techniki: kopiuj i wklej)
A teraz komentarz do tego co zacytowałem powyżej.

Dlaczego odpowiedź prezentowana przez ekspertów
PGE jest pod względem naukowym i
użytkowym
bezwartościowa?
1. W  Polsce  nie  przeprowadzono  żadnych długookresowych badań  klinicznych  w  tej
dziedzinie, a więc polscy specjaliści, na podstawie WŁASNYCH badań, ani nie mogąpotwierdzić, ani zaprzeczyć temu stwierdzeniu.
2.  
PGE nie zatrudnia specjalistów w tej dziedzinie, a więc wyżej przytoczony tekst ma charakter czysto spekulatywny.
3.  Brak  źródeł  odniesienia  do  literatury  fachowej  podkreśla  charakter  spekulatywny wypowiedzi i czyni ją w ten sposób całkowicie
bezwartościową.

Ponieważ eksperci  PGE twierdzą, że nie ma żadnych badań w odniesieniu do tego problemu,
poniżej  zamieszczam  wykres  zaczerpnięty  z  pracy  Prof.  Dr.  Horsta  Kuni,  Klinische
Nuklearmedizin, Philipps-Universität Marburg (Niemcy)    pt. „Leukämie in der Umgebung von Atomanlagen” (Białaczka w otoczeniu urządzeń atomowych).

Rys. 1 Relatywna częstość zaawansowanej białaczki u dzieci w wieku 0 - 4 lat w zależności od
odległości od EJ.
(użyto techniki: kopiuj i wklej)



Z Rys. 1 wynika, że w strefie 0 - 5 km wokół EJ częstoś ć zachorowań na białaczkę wśród dzieci jest znacznie wyższa niż w strefie 5 - 15 km (patrz również Szymański 2011). Jak zwykle, o takichrzeczach
PGE nie informuje.

W ten sposób Eksperci  PGE definiują pojęcie „świadomie o atomie”.

Dyskusja i wyjaśnienia
PGE przypominają historię środka owadobójczego zwanego DDT. W
opublikowanej w  1962 roku książce pt. "Silent Spring" amerykańska biolog Rachel Carson,
pracownik United States Fish and Wildlife Service, oskarżyła przedsiębiorców stosujących DDT
o doprowadzenie do wyginięcia całych populacji ptaków. Dopiero w roku 1972 Environmental
Protection Agency  zakazała stosowania DDT w USA.

Krótko  podsumowując,  należy  stwierdzić,  że  nie  wszyscy  mieszkańcy  Gminy  Choczewo(również akcjonariusze PGE) mają ochotę czekać wiele lat, aby usłyszeć, iż PGE się myli.

5.  Podsumowanie


             Jako akcjonariusz  PGE przeprowadziłem test kampanii informacyjnej prowadzonej przez spółkę. O podsumowanie proszę Panią prof. Ewę Graczyk dyrektorka Instytutu Polonistyki Uniwersytetu Gdańskiego. Tekst pochodzi z materiałów pokonferencyjnych z debaty „Kobiety przeciwko atomowi”, która odbyła się w Sejmie RP 18.06.2011 r.

Tym, co mi bardzo doskwiera, jeśli chodzi o sytuację związaną z energetyka jądrową w Polsce, jest utrata zaufania do polskich władz. Mam poczucie, że mam do czynienia z ludźmi nieodpowiedzialnymi. Bo jak można podejmować tak ważne decyzje bez dyskusji społecznej? Jak można w tak lekkomyślny sposób wprowadzać technologię, która jest związana z powstawaniem odpadów nuklearnych, a te przetrzymywane są przez sto tysięcy lat? - przecież to jest wręcz niewyobrażalne! Jeśli jeszcze do tego weźmie się pod uwagę wpływ lobby atomowego na decyzje, to moim zdaniem mamy do czynienia z działaniami - nie powiem: kryminalnymi, ale z pewnością nieodpowiedzialnymi.
Ważnym aspektem związanym z energetyką atomową w Polsce jest brak demokracji.  Ewidentnie politycy korzystają z apatii społecznej. A przecież to jest niezwykle ważny temat, bo dotyczy tego, jak będzie wyglądała nasza  przyszłość. Trzeba rozmawiać o alternatywach, o edukacji, o budowaniu społeczeństwa wiedzy. Tymczasem ludziom się nie ufa. Mam na przykład poczucie, że decyzje dotyczące szkolnictwa wyższego, w którym pracuję, są decyzjami podejmowanymi w skrajnej nieufności do nas - środowiska naukowego. W każdym wymiarze są to działania  samobójcze. Nie może być tak, że pewne rzeczy są z góry przesądzone. Musimy walczyć o to, żeby skończyła się polityka wyłączania, o to, żeby społeczeństwo było
włączone w podejmowanie decyzji.”
(użyto techniki: kopiuj i wklej)

6.  Wnioski

Smutkiem napawa fakt, a nie są to - jak widać - tylko moje odosobnione odczucia, żedziałalność
PGE jest pod każdym względem sprzeczna z oczekiwaniami społecznymi.

•   Kampania informacyjna prowadzona przez
PGE wprowadza w błąd opinię publiczną,proliferując spekulatywne i w skrajnej mierze nieprawdziwe informacje, nadając w tensposób wystąpieniom PGE charakter czysto propagandowy.
• Kampania  informacyjna  nie  jest  zgodna  z  intencjami USTAWODAWCY  i  z  tegowzględu mieszkańcy Gminy Choczewo zwracają się do przyszłego Prezesa Spółki PGE
z prośbą  o zaprzestanie  tego  typu  nieetycznych,  merytorycznie  nieuzasadnionych praktyk, rezerwując sobie prawo wystąpienia z pozwem zbiorowym wobec władz spółki.
• Przeprowadzony  test  wykazał,  iż  eksperci
PGE nie  są  w  stanie  przedstawić,  wmerytorycznie  spójny  sposób,  nawet  najprostszych  rzeczy  związanych  z  budową„pierwszej” polskiej EJ. Pisze o tym Pan Gérard Wolf wiceprezydent EDF (Électricité de

France) w liści do Pana Ministra Aleksandra Grada z dnia 24.01.2011 r. w następujący
sposób:



(użyto techniki: kopiuj i wklej)

Uważam, zgodnie z opinią Pana Gérarda Wolfa, że PGE powinna nadal zajmować sięenergetyką konwencjonalną i ewentualnie, pozyskiwaniem energii ze źródeł odnawialnych, aproblemy związane z energią jądrową pozostawić specjalistom. Świadome narażanie zdrowia i
życia  mieszkańców  Gminy  Choczewo na  niebezpieczeństwo  jest  skrajnym  przykładem lekkomyślności.

Należy głośno krzyczeć
NIE, tak jak to robi – symbolicznie - Mieszkaniec Lubiatowa.

(źródło: http://www.niedlaatomuwlubiatowie.pl/)

7.  Literatura


Massel R. St..: Procesy hydrodynamiczne w ekosystemach morskich, Wydawnictwo
                             Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2010 r.

Strupczewski A.,   Jaworska K.,   Patrycy A., Saniewski G.: Czemu potrzebujemy energetyki jądrowej w Polsce, Biuletyn Miesięczny PSE, 04/07, s. 4-15, 2007 r.
Szymański A.: Lokalizacja Elektrowni Jądrowej W Gminie Choczewo, Krótki Opis Spotkania
Mieszkańców Gminy Z Przedstawicielami Inwestora, Czyli Polskiej Grupy Energetycznej, 2011
r. (http://www.scribd.com/doc/75451955/PGE-Choczewo).


 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego