Elektrownie atomowe nad bałtykiem - NIE dla ATOMU w LUBIATOWIE

Idź do spisu treści

Menu główne:

Elektrownie atomowe nad bałtykiem

INFORMACJE > Uwagi

"Dr hab. Leszek Pazderski o planie budowy elektrowni atomowych
nad polskim Bałtykiem".


Pomysł, by elektrownie jądrowe stawiać nad polskim Bałtykiem, w miejscowościach turystycznych takich jak Gąski-Mielno lub Lubiatowo jest zwyczajnie chory, niezależnie od tego co kto myśli o energetyce atomowej jako takiej.
Przecież najmniejszy wyciek radioaktywny, a nawet sama tylko plotka o takim wycieku spowoduje, że wczasowicze stamtąd uciekną, właściciele pensjonatów, restauracji i sklepów pójdą z torbami, a ich pracownicy stracą zatrudnienie. Zresztą, już samo uruchomienie elektrowni atomowej spowoduje ograniczenie przyjazdów turystów – po co niby ludzie mają jechać nad morze w miejsce gdzie stoi elektrownia jądrowa ? Wiadomo, że będą się bali kąpać w morzu do którego jest spuszczana woda z jej chłodzenia, jeść złowione w nim ryby, kupować przy szosach od miejscowej ludności grzyby i jagody.
Nie ma żadnego znaczenia, czy i w jakim stopniu te obawy będą uzasadnione – wczasowicze jadą nad morze na wakacje, a nie zgłębiać zagadnienia fizyki jądrowej i bezpieczeństwa radiacyjnego. Czy może ci co przekonują, że nie będzie żadnego zagrożenia ani skażenia płodów rolnych izotopami radioaktywnymi planują dołączanie do karty dań np. w lokalach gastronomicznych zaświadczeń z Państwowej Agencji Atomistyki lub Sanepidu, że dorsze złowione koło elektrowni są nieszkodliwe, zaś aktywność promieniotwórcza lodów z miejscowego mleka liczona w bekerelach nie przekracza norm ? A po co turyście takie kwity ? Czy nasz rząd policzył, że to co kraj zarobi na produkcji energii w tych elektrowniach, zostanie stracone w zniszczonym sektorze turystycznym ?
Przypuszczam, że elektrownie w Gąskach-Mielnie i Lubiatowie zniechęcą wczasowiczów nie tylko do tych miejscowości, ale do przyjazdów na całe wybrzeże kołobrzeskie i wschodniopomorskie, odstraszając np. kuracjuszy chcących leczyć się w Kołobrzegu, zwłaszcza tych z Niemiec. Po Fukushimie ludzie się boją i już zawsze będą się bać, dla mnie samego jako naukowca z dziedziny nauk ścisłych to było doświadczenie przerażające i uczące pokory wobec sił przyrody. A jestem przecież chemikiem i nikt mi nie może zarzucić braku wiedzy z dziedziny fizyki jądrowej i chemii radiacyjnej.
Przedstawiciele PGE opowiadają
ludziom, że taka elektrownia to dodatkowa atrakcja turystyczna. Owszem – na pół dnia jak deszcz pada, można pojechać ją zobaczyć. Ale jeśli wybiera się miejsce na wakacje na plaży, to unika się takich, gdzie stoją obiekty przemysłowe i wielkie betonowe konstrukcje, linie energetyczne itp. Zresztą – już sam wieloletni proces budowlany zamieni Gąski czy Lubiatowo w wielki plac budowy – będzie trwało kopanie, wiercenie, betonowanie, będzie jeździć ciężki sprzęt – to ma być miejscowość na wypoczynek ? Mogę tylko współczuć ludziom, którzy kupili tam ziemię i wybudowali domki, pensjonaty – nawet jakby chcieli się wynieść gdzie indziej, one się staną niesprzedawalne.
Na dodatek budowa obu tych elektrowni zniszczy cenne krajoznawczo i przyrodniczo fragmenty wybrzeża, jedne z najpiękniejszych w Polsce plaże, wydmy ruchome i klify – szykuje się Rospuda do kwadratu. To prawdziwe barbarzyństwo, jako wieloletni członek i działacz PTTK, jak też Polak-patriota mam poczucie, że ktoś mi chce ukraść dwa wspaniałe fragmenty mojej ojczyzny.
Co ciekawe, przykładowo Litwini i nawet Rosjanie w obwodzie kaliningradzkim swoje elektrownie atomowe chcą budować w rejonach oddalonych od wybrzeża – pierwsi w Visaginas nad białoruską granicą, drudzy w Gusiewie tuż przy granicy z Polską i Litwą. Jakoś nikt tam nie wpadł na pomysł by je zlokalizować w Palandze czy Swietłogorsku. Argumenty PGE że taki obiekt musi być ulokowany nad Bałtykiem, bo potrzebuje wodę do chłodzenia, są śmieszne. Czesi i Słowacy mają po dwie elektrownie atomowe (Temelin i Dukovany, oraz Mochovce i Jaslovske Bohunice), a nad jakimi niby morzami leżą te kraje ?
Apeluję do premiera Tuska, by zatrzymał to szaleństwo.

"Dr hab. Leszek Pazderski jest pracownikiem naukowym UMK w Toruniu"

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego